Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi glazer3110 z miasteczka Nowy Sacz / Librantowa. Mam przejechane 11044.20 kilometrów w tym 420.10 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 25.32 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 55780 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy glazer3110.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

150 - 200km

Dystans całkowity:1048.00 km (w terenie 2.00 km; 0.19%)
Czas w ruchu:36:24
Średnia prędkość:28.79 km/h
Maksymalna prędkość:71.20 km/h
Suma podjazdów:8300 m
Liczba aktywności:6
Średnio na aktywność:174.67 km i 6h 04m
Więcej statystyk
  • DST 154.00km
  • Czas 05:17
  • VAVG 29.15km/h
  • VMAX 67.60km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 1310m
  • Sprzęt kelly's
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dookoła Jeziora Czorsztyńskiego

Poniedziałek, 23 lipca 2012 · dodano: 23.07.2012 | Komentarze 0

Tak mnie dziś naszło na coś więcej:) no i się stało najdłuższa trasa od dwóch sezonów. Do Dębna się leciało jak nigdy bo wiatr sporo pomagał wiec się i mocniej pociągnąć chciało. pobiłem wszystkie dotychczasowe rekordy na tym docinku. ale to tak się zemściło jak nigdy.. Pod przełęcz knurowska już warunki były inne bo trochę wiatr pomagał, trochę przeszkadzał ale szybko wyskoczyłem. Dopiero z przełęczy przez Ochotnicę i dalej do domu istne piekło. tak wiatr trzymał ze w ochotnicy to nie przekroczyłem 35km/h gdzie normalnie to kolo 50 leci się spokojnie. A Dalej to jeszcze gorzej bo po płaskim i ten sam wiatr i tak do domu..


Kategoria 150 - 200km, szosa


  • DST 192.00km
  • Czas 06:34
  • VAVG 29.24km/h
  • VMAX 71.20km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Podjazdy 1140m
  • Sprzęt kelly's
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dąbrowa Tarnowska

Piątek, 24 września 2010 · dodano: 24.09.2010 | Komentarze 2

Trasa narodziła się wczoraj o godzinie 22 tak orientacyjnie przemierzyłem wzrokiem po mojej mapie i wyszło mi w granicach 180km. nawet się nie pomyliłem wiele.

Dziś rano pobudka przebudziłem się o 7:40 ale wydawało mi się to za wcześnie żeby w ogóle wstawać. Śpię dalej.. budzę się patrze prawie 11 o kurcze trochę przesadziłem. No ale nic wstałem zjadłem coś, wyskoczyłem na pole cieplutko. jeszcze raz przeliczyłem km na godziny os nie bardzo mi wychodziło bo miałem wrócić jak już będzie ciemno. ale nic pojechałem, Na brałem ciuchów(na sobie podkoszulek z krótkim rękawem na kierownicy z długim rękawem i bluzę) jak baba na jarmark i cała drogę myślałem na co ja to wiozę?! pogoda fajna do Dąbrowy Tarnowskiej zalatuje w niecałe 3 godziny średnia wysoka ponad 32km/h.

Później skręt na Żabno i... ujechać nie idzie wiatr taki ze aż kurz z drogi podnosi. ale co zrobi trzeba jechać do domu wrócić. zrobiłem pierwszy postój zjadłem kilka bananów po leżałem na ławce pomyślałem sobie o ciepłej kąpieli i kolacji w domu i dostałem powera:) jechałem ile się dało momentami 25 jak wiatr puścił zaraz było 35 ale puszczał jedynie gdy TIR wyprzedzał.. i tak do samego Nowego Sącza zrobiłem jeszcze postój w Wojniczu i Tęgoborzy gdzie przebrałem sobie podkoszulek na wersje z długim rękawem bo już było troszkę chłodniej. później po wyjeździe z Sącza ubrałem bluzę bo zaraz za światłami była taka kosa ze chyba o 10 stopni zimniej niż w mieście a koło domu znowu ciepło. Ten przejazd przez dolinę z Sącza do mnie jest zawsze zimny bo tam z godzinę wcześniej słonce znika za górkami.. ale trzeba przyznać po równinach to się śmiga nawet ten mocny wiatr aż tak nie trzyma jak ten nasz górski dolinowy.


Kategoria 150 - 200km, szosa


  • DST 185.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 06:39
  • VAVG 27.82km/h
  • VMAX 69.90km/h
  • Podjazdy 1570m
  • Sprzęt kelly's
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pilzno

Środa, 15 września 2010 · dodano: 15.09.2010 | Komentarze 0

Dzisiejszym celem było Pilzno to już droga wycieczka zaplanowana której cel znałem już dzień wcześniej w nocy, a co do trasy to już rożnie. dzisiejszy dzień był bardzo wietrzny ale za to pogodny i słoneczny.[ur

Do Tuchowa zaleciałem moment w godzinę trzydzieści. Później ścianka pod Zalasową która tez w miarę sprawnie i szybko poszła. w Zalasowej miałem problem gdyż drogi trochę ni jak były oznakowane( w ogóle nie były oznakowane)no to sobie trochę po jeździłem po zwiedzałem okolice:) ale jakoś trafiłem do tego całego Zwiernika i później już bez problemu do Pilzna.

W Pilznie pierwszy postój taki prawie godzinny a wydawało się ze chwilka. tam zorientowałem się ze gdzieś na drodze ze Zwiernika do Pilzna zgubiłem moja podręczna strasznie sfatygowana mapkę. No cóż przepadła w domu jest druga:P

No ale nic trzeba do domu wracać trochę mapkę już pamiętałem wiec skierowałem się na Jasło wiatr trzymał nieziemsko. W miejscowości Bielowy skręciłem na Jodłowa, ale po pewnym czasie zorientowałem się iż ta droga wylatuje w Tuchowie. a nie chciało mi się jechać 50 km ta sama droga. W miejscowości Joniny patrze jest droga na południe znak Szerzyny a pod nim drogi znak 10%. Oczy się zaświeciły i jedziemy:) podjazd fragmentami bardzo stromy ale cięższe były wypłaszczenia na których wiatr idealnie przeciwny zatrzymywał..

Gdy dojechałem do Szerzyn zrobiłem się głodny. Koło szkoły patrze jest mapka szukam gdzie Te Szerzyny, patrze a to prawie koło Biecza. myślę sobie przez Biecz to pęknie 200 ale tak sobie wykombinowałem ze w Olszynach skręcę na Rzepiennik jeden z wielu. Gdy dojechałem patrze znowu mapka tam znalazłem drogę już dobrze oznakowana Ciężkowice o to już jestem w domu:)a z Ciężkowic jeszcze tylko 32km

podsumowując wycieczka była fajna, piękne widoki, ciepło, nawet Tatry z wielu miejsc było widać Drogi puste ruch znikomy poza tymi krajowymi i wojewódzkimi. idzie jesień złota jesień:)


Kategoria 150 - 200km, szosa


  • DST 151.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 05:27
  • VAVG 27.71km/h
  • VMAX 68.70km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 1450m
  • Sprzęt kelly's
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nowy Wiśnicz

Poniedziałek, 13 września 2010 · dodano: 13.09.2010 | Komentarze 1

Dzisiejszym celem był Nowy Wiśnicz. Ogólnie miasteczko ładne ale malutkie trasa nawet nie zła trafia się pre ładnych widoczków. Mnóstwo meczących hopek aż do samego Zakliczyna. a co do nawierzchni to brak słów gdzie jest dywanik to dywanik ale na odcinku od miejscowości Dobrociesz do samego Zakliczyna na 50% tego dystansu asfalt jest w stanie tragicznym! polecam ten odcinek ale na rower mtb bo szosa miałem problemy na zjazdach niektóre nawet 15km/h a po prostym to samo tak ze lepiej dziś podjazdy mi wychodziły. poza tym gdzieś za Muchówka rozebrali most, znak informujący o tym jest dopiero przed samym mostem na samym końcu stromego 2km zjazdu, wiec przeprawiałem się przez potok.
wiatr jakoś dziwnie ale do samej brzozowej miałem przeciwny ale wyjazd uznaje za udany


Kategoria szosa, 150 - 200km


  • DST 184.00km
  • Czas 06:18
  • VAVG 29.21km/h
  • VMAX 61.30km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 1640m
  • Sprzęt kelly's
  • Aktywność Jazda na rowerze

łapszanka przełecz i knurowska przełecz

Środa, 8 września 2010 · dodano: 08.09.2010 | Komentarze 3

Dziś chciałem zrobić trasę do okola jeziora Czorsztyńskiego. Gdy wyjeżdżałem z domu piękna pogoda świeci słonce po prostu idealnie, ale gdy już wjeżdżałem do Nowego Sącza natknąłem się na mgłę. było na pewno z 5 stopni zimniej niż u mnie no ale nie było za to wiatru to się leciało i tak szybko zaleciałem do Krościenka z średnia nieznacznie ponad 30km/hm Mgła prawie całkiem zanikła ale słońca już nie było. Niebo było spowite chmurami. Zaczynał si robić wiaterek ale na szczęście wiał z boku szybko przeskoczyłem przez górę i już jestem pod zapora. Po drogiej stronie góry warunki były zupełnie odmienne silny wschodni wiatr a do tego strasznie zimno aż para szła z ust, ale to pewnie za sprawa tego ze w tatrach zalega śnieg, co widać było podczas zjazdu pod zaporę. na parkingu pod zapora wyciągnąłem swoja mapkę i już zmieniłem trasę z drogi na Frydman na drogę na Łapszankę. Wiatr lekko pomagał wiec ostro jechałem pod gore aż do Łapsze Wyżne. tam po skręcie na Łapszanke wiatr znikł. Zaczął się podjazd robi się coraz stromiej z przodu już od skrętu pierwszy blat z tylu blaty coraz niższe 3 zaraz drugi, złapałem podmuch przedniego wiatru już miałem zrzucić na pierwszy a tu patrze znak "stromy podjazd" no to myślę zostaje dwa ciągnę na drogim wstałem wrzuciłem 3 zaraz 4 i rzeźnia do góry myślałem ze będzie krótszy ten podjazd ale dobrze ze nie znałem drogi i jechałem z myślą ze ten zakręt który jest przede mną to już ostatni:) wyjechałem na szczyt i gdy zobaczyłem z bliska zaśnieżone tatry zapomniałem o zmęczeniu. Zaczęło kropić z chwili na chwile coraz mocniej ale nie ma się gdzie schować wiec jadę po chwili już przywykłem. zjazd był fajny stromy ale mokro było a opona z tylu to coś nic się nie trzyma.. Kolejna górka to podjazd pod miejscowość Czarna Góra. z początku płasko. ale za zakrętem zaczyna się podjazd i tu nagle ulewa nie ma się gdzie schować wiec jadę szybko pod gorę za drugim zakrętem podjazd zamienia się w ściankę droga płynie woda koło tylne zaczyna się ślizgać aż wreszcie zakopałem się i na stojąco nie wyjedzie na siedząco tez nie bardzo bo już w nogach czułem poprzedni podjazd i ponad 100km ale jakoś zygzakiem wyjechałem akurat zdążyłem przemoknąć i przestało padać. Od tego miejsca zaczęło się zmaganie z przednio bocznym wiatrem ale nadal jechałem z prędkością ponad 30 km/h. W miejscowości Nowa Biała stała jakaś babcia na przystanku, ja akurat ruszam ze skrzyżowania a babcia do mnie: "szczęść Boże kolarz" ja się zatrzymałem i odpowiedziałem ona mi za to jeszcze po góralsku obrzyczła chwile po rozmawialiśmy i pojechałem. Po dojechaniu do Łopusznej zaczęło się piekło porywisty przedni wiatr do tego ciągły delikatny drobny opad deszczu który opuścił mnie dopiero w Ochotnicy dolnej wyjazd pod przełęcz knurowska tak jak zwykle dość sprawnie mimo deszczu a późniejsza droga do domu pod wiatr.
Na 80 km skończyło mi się jedzenie a co lepsze nie wiozłem pieniędzy w Knurowie skończyła mi się woda ale nabrałem z potoku cała drogę nie było żadnego drzewa owocowego dopiero w ochotnicy dolnej dorwałem jabłoń i od razu zjadłem 5 strasznie kwaśnych jabłek. dzisiejsza wycieczka z wycieczki przemieniła się poprzez zimno deszcz i brak pieniędzy w walkę o przetrwanie..


Kategoria 150 - 200km, szosa


  • DST 182.00km
  • Czas 06:09
  • VAVG 29.59km/h
  • VMAX 62.00km/h
  • Podjazdy 1190m
  • Sprzęt kelly's
  • Aktywność Jazda na rowerze

tak z niczego 180

Piątek, 18 czerwca 2010 · dodano: 18.06.2010 | Komentarze 2

Dziś po południo postanowiłem się przejechać z początku miałem zamiar na ropska górę i z powrotem ale silny przedni wiatr tak dobijał ze myślałem ze w Grybowie zawrócę ale jechały dwa tiry z drewnem i się trochę za nimi schowałem i tak wyjechałem na ropska górę ale będąc na szczycie myślę sobie z góry jakoś zjadę i może dotoczę się do Gorlic z powrotem będzie z wiatrem no ale tak w Gorlicach sobie pomyślałem ze może by do Biecza w Bieczu podobnie i tak w Jaśle wylądowałem tam patrze znak Nowy Żmigród coś o tym słyszałem patrze 16km e... to jadę w Żmigrodzie zbytnio nic nie było do tego droga już całkiem pod wiatr ale patrze znak Gorlice wiec jadę pustkowia istne słowackie czerwony asfalt wiatr się jak zawsze troszkę przekręcił i tez w oczy tyle ze tak bardziej z lewej strony no ale nic jadę do domu trzeba wrócić:) za Krygiem skręciłem na Moszczenicę tam już wiatr boczny ani nie pomaga ani nie przeszkadza dojechałem do Ciężkowic a stamtąd do Wilczysk tam to już całkiem wiatr mnie dobił ale co zrobisz jechać trzeba z wilczysk do domu już mi było obojętne nie zwracałem uwagi na wiatr ale lekko mi pomagał bo dość się leciało:)


Kategoria 150 - 200km