Info
Suma podjazdów to 55780 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2024, Maj8 - 0
- 2024, Kwiecień8 - 0
- 2021, Czerwiec1 - 0
- 2021, Maj2 - 0
- 2020, Październik2 - 0
- 2020, Sierpień7 - 0
- 2019, Czerwiec6 - 0
- 2019, Kwiecień2 - 0
- 2018, Wrzesień4 - 0
- 2018, Sierpień7 - 0
- 2018, Lipiec5 - 0
- 2017, Styczeń1 - 0
- 2016, Grudzień1 - 0
- 2016, Październik1 - 0
- 2016, Wrzesień2 - 0
- 2016, Czerwiec6 - 0
- 2016, Maj4 - 0
- 2016, Kwiecień1 - 0
- 2016, Marzec1 - 0
- 2015, Wrzesień1 - 0
- 2015, Sierpień8 - 0
- 2015, Lipiec4 - 0
- 2014, Październik1 - 0
- 2014, Wrzesień1 - 0
- 2014, Kwiecień1 - 0
- 2013, Październik1 - 0
- 2013, Wrzesień3 - 0
- 2013, Sierpień6 - 0
- 2012, Wrzesień6 - 0
- 2012, Sierpień18 - 0
- 2012, Lipiec12 - 0
- 2012, Czerwiec5 - 0
- 2012, Kwiecień2 - 0
- 2012, Marzec1 - 0
- 2011, Wrzesień5 - 0
- 2011, Sierpień6 - 1
- 2011, Lipiec1 - 0
- 2011, Czerwiec2 - 0
- 2011, Maj1 - 2
- 2011, Kwiecień7 - 11
- 2011, Marzec9 - 20
- 2011, Luty5 - 17
- 2010, Grudzień2 - 0
- 2010, Listopad8 - 15
- 2010, Październik11 - 7
- 2010, Wrzesień15 - 17
- 2010, Sierpień3 - 0
- 2010, Lipiec2 - 2
- 2010, Czerwiec14 - 17
- 2010, Maj5 - 13
- 2010, Kwiecień1 - 0
Wrzesień, 2010
| Dystans całkowity: | 1363.50 km (w terenie 4.10 km; 0.30%) |
| Czas w ruchu: | 47:52 |
| Średnia prędkość: | 28.49 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 71.20 km/h |
| Suma podjazdów: | 11430 m |
| Liczba aktywności: | 15 |
| Średnio na aktywność: | 90.90 km i 3h 11m |
| Więcej statystyk | |
- DST 11.50km
- Teren 0.10km
- Czas 00:26
- VAVG 26.54km/h
- VMAX 40.70km/h
- Temperatura 11.0°C
- Podjazdy 180m
- Sprzęt kelly's
- Aktywność Jazda na rowerze
dupa a nie pogoda
Wtorek, 28 września 2010 · dodano: 28.09.2010 | Komentarze 4
gdy wyjeżdżałem z domu było nawet nawet, a po kilku minutach zaczęło padać.. powrót przez górki w Januszowej. Wolę nie ryzykować choroby bo jutro już Kraków a op piątku studia.
- DST 67.00km
- Czas 01:58
- VAVG 34.07km/h
- VMAX 65.00km/h
- Podjazdy 540m
- Sprzęt kelly's
- Aktywność Jazda na rowerze
kampania antywiatrowa!
Niedziela, 26 września 2010 · dodano: 26.09.2010 | Komentarze 4
Dzisiejszy dzień był okropny. wymęczony jakiś bez żadnych chęci dosłownie jak na kacu cały dzień się nie mogłem zebrać. Już miałem się poddać ale gdy zobaczyłem stówkę zmotywowało mnie to wyjechałem z domu i od razu wiatr z przodu ale już się na to przygotowałem i objechałem głowę do okola bandażem elastycznym tak ze uszy były szczelnie przykryte na to moja zielona opaska i daje ostro do Korzennej lekki wiatr z przodu potoczniejszy odcinek do Bińczarowej z dość mocnym wiatrem ale ciągle utrzymywałem wysoka średnia w granicach 33km/h na początku podjazdu pod Bogusze padłem jechałem 22-24km/h później trochę ogień w nogach się ugasił złapałem wiatr w plecy i mocno na sam szczyt. Na szczycie pokropiło trochę ale takie warunki miałem do samej kamionki ze ciągle jechałem w przedziale 45-48/h później już troszkę było gorzej ale i tak ponad 36km/h się jechało i podjazd z Sącza do domu znów pod wiatr ale już mocno dokręcałem te ostatnie 5km
czas jazdy; 15:55-17:56( 2 minuty stanie na 4 światłach)
- DST 106.00km
- Czas 03:43
- VAVG 28.52km/h
- VMAX 62.00km/h
- Podjazdy 760m
- Sprzęt kelly's
- Aktywność Jazda na rowerze
Zalesie
Sobota, 25 września 2010 · dodano: 25.09.2010 | Komentarze 2
dzisiejszy dzień to był taki na rozjazd. w ogóle jakoś nie mogłem się zebrać...
ma początku skoczyłem do miasta po dwie dętki dla kuzyna. później znowu coś zjadłem takie 3 śniadanie i poleciałem na trasę dziś już nie miałem pomysłu na żadna nowa drogę.. wiatr w dalszym ciągu dał się we znaki
- DST 192.00km
- Czas 06:34
- VAVG 29.24km/h
- VMAX 71.20km/h
- Temperatura 0.0°C
- Podjazdy 1140m
- Sprzęt kelly's
- Aktywność Jazda na rowerze
Dąbrowa Tarnowska
Piątek, 24 września 2010 · dodano: 24.09.2010 | Komentarze 2
Trasa narodziła się wczoraj o godzinie 22 tak orientacyjnie przemierzyłem wzrokiem po mojej mapie i wyszło mi w granicach 180km. nawet się nie pomyliłem wiele.
Dziś rano pobudka przebudziłem się o 7:40 ale wydawało mi się to za wcześnie żeby w ogóle wstawać. Śpię dalej.. budzę się patrze prawie 11 o kurcze trochę przesadziłem. No ale nic wstałem zjadłem coś, wyskoczyłem na pole cieplutko. jeszcze raz przeliczyłem km na godziny os nie bardzo mi wychodziło bo miałem wrócić jak już będzie ciemno. ale nic pojechałem, Na brałem ciuchów(na sobie podkoszulek z krótkim rękawem na kierownicy z długim rękawem i bluzę) jak baba na jarmark i cała drogę myślałem na co ja to wiozę?! pogoda fajna do Dąbrowy Tarnowskiej zalatuje w niecałe 3 godziny średnia wysoka ponad 32km/h.
Później skręt na Żabno i... ujechać nie idzie wiatr taki ze aż kurz z drogi podnosi. ale co zrobi trzeba jechać do domu wrócić. zrobiłem pierwszy postój zjadłem kilka bananów po leżałem na ławce pomyślałem sobie o ciepłej kąpieli i kolacji w domu i dostałem powera:) jechałem ile się dało momentami 25 jak wiatr puścił zaraz było 35 ale puszczał jedynie gdy TIR wyprzedzał.. i tak do samego Nowego Sącza zrobiłem jeszcze postój w Wojniczu i Tęgoborzy gdzie przebrałem sobie podkoszulek na wersje z długim rękawem bo już było troszkę chłodniej. później po wyjeździe z Sącza ubrałem bluzę bo zaraz za światłami była taka kosa ze chyba o 10 stopni zimniej niż w mieście a koło domu znowu ciepło. Ten przejazd przez dolinę z Sącza do mnie jest zawsze zimny bo tam z godzinę wcześniej słonce znika za górkami.. ale trzeba przyznać po równinach to się śmiga nawet ten mocny wiatr aż tak nie trzyma jak ten nasz górski dolinowy.
- DST 36.00km
- Czas 01:18
- VAVG 27.69km/h
- VMAX 61.40km/h
- Podjazdy 630m
- Sprzęt kelly's
- Aktywność Jazda na rowerze
po naprawie
Czwartek, 23 września 2010 · dodano: 23.09.2010 | Komentarze 0
odebrałem rower z serwisu i pojechałem się przejechać po okolicy. jakoś tak bardzo ostrożnie dziś jechałem jak nigdy:P
- DST 8.50km
- Czas 00:14
- VAVG 36.43km/h
- VMAX 52.00km/h
- Sprzęt kelly's
- Aktywność Jazda na rowerze
pechowy dzien
Sobota, 18 września 2010 · dodano: 18.09.2010 | Komentarze 1
dzis miała być wycieczka ale wyszła kraksa. zapatrzyłem się i walnąłem w tył auta złamany widelec rozbita w aucie lampa. rozcięta broda i warga.
- DST 185.00km
- Teren 1.00km
- Czas 06:39
- VAVG 27.82km/h
- VMAX 69.90km/h
- Podjazdy 1570m
- Sprzęt kelly's
- Aktywność Jazda na rowerze
Pilzno
Środa, 15 września 2010 · dodano: 15.09.2010 | Komentarze 0
Dzisiejszym celem było Pilzno to już droga wycieczka zaplanowana której cel znałem już dzień wcześniej w nocy, a co do trasy to już rożnie. dzisiejszy dzień był bardzo wietrzny ale za to pogodny i słoneczny.[ur
Do Tuchowa zaleciałem moment w godzinę trzydzieści. Później ścianka pod Zalasową która tez w miarę sprawnie i szybko poszła. w Zalasowej miałem problem gdyż drogi trochę ni jak były oznakowane( w ogóle nie były oznakowane)no to sobie trochę po jeździłem po zwiedzałem okolice:) ale jakoś trafiłem do tego całego Zwiernika i później już bez problemu do Pilzna.
W Pilznie pierwszy postój taki prawie godzinny a wydawało się ze chwilka. tam zorientowałem się ze gdzieś na drodze ze Zwiernika do Pilzna zgubiłem moja podręczna strasznie sfatygowana mapkę. No cóż przepadła w domu jest druga:P
No ale nic trzeba do domu wracać trochę mapkę już pamiętałem wiec skierowałem się na Jasło wiatr trzymał nieziemsko. W miejscowości Bielowy skręciłem na Jodłowa, ale po pewnym czasie zorientowałem się iż ta droga wylatuje w Tuchowie. a nie chciało mi się jechać 50 km ta sama droga. W miejscowości Joniny patrze jest droga na południe znak Szerzyny a pod nim drogi znak 10%. Oczy się zaświeciły i jedziemy:) podjazd fragmentami bardzo stromy ale cięższe były wypłaszczenia na których wiatr idealnie przeciwny zatrzymywał..
Gdy dojechałem do Szerzyn zrobiłem się głodny. Koło szkoły patrze jest mapka szukam gdzie Te Szerzyny, patrze a to prawie koło Biecza. myślę sobie przez Biecz to pęknie 200 ale tak sobie wykombinowałem ze w Olszynach skręcę na Rzepiennik jeden z wielu. Gdy dojechałem patrze znowu mapka tam znalazłem drogę już dobrze oznakowana Ciężkowice o to już jestem w domu:)a z Ciężkowic jeszcze tylko 32km
podsumowując wycieczka była fajna, piękne widoki, ciepło, nawet Tatry z wielu miejsc było widać Drogi puste ruch znikomy poza tymi krajowymi i wojewódzkimi. idzie jesień złota jesień:)
- DST 151.00km
- Teren 1.00km
- Czas 05:27
- VAVG 27.71km/h
- VMAX 68.70km/h
- Temperatura 19.0°C
- Podjazdy 1450m
- Sprzęt kelly's
- Aktywność Jazda na rowerze
Nowy Wiśnicz
Poniedziałek, 13 września 2010 · dodano: 13.09.2010 | Komentarze 1
Dzisiejszym celem był Nowy Wiśnicz. Ogólnie miasteczko ładne ale malutkie trasa nawet nie zła trafia się pre ładnych widoczków. Mnóstwo meczących hopek aż do samego Zakliczyna. a co do nawierzchni to brak słów gdzie jest dywanik to dywanik ale na odcinku od miejscowości Dobrociesz do samego Zakliczyna na 50% tego dystansu asfalt jest w stanie tragicznym! polecam ten odcinek ale na rower mtb bo szosa miałem problemy na zjazdach niektóre nawet 15km/h a po prostym to samo tak ze lepiej dziś podjazdy mi wychodziły. poza tym gdzieś za Muchówka rozebrali most, znak informujący o tym jest dopiero przed samym mostem na samym końcu stromego 2km zjazdu, wiec przeprawiałem się przez potok.
wiatr jakoś dziwnie ale do samej brzozowej miałem przeciwny ale wyjazd uznaje za udany
- DST 72.00km
- Teren 1.00km
- Czas 02:48
- VAVG 25.71km/h
- VMAX 56.10km/h
- Podjazdy 980m
- Sprzęt kelly's
- Aktywność Jazda na rowerze
Prechyba
Niedziela, 12 września 2010 · dodano: 12.09.2010 | Komentarze 0
Dziś zaraz po obiedzie wybrałem się na traskę, z początku miał to być Nowy Wiśnicz ale po przekalkulowaniu wyszło ze to za późno na taka trasę a po nocy się nie fajnie jeździ wiec pojechałem na Prechybe.
Od początku mocne tępo i bez postojów bez jedzenia i picia byłem po 1h33min na szczycie. 36km od domu pogoda w wyższych partiach Prechyby była nie ciekawa praktycznie jechało się nie tyle we mgle co w chmurze widoczność 10-15m.
Woda płynąca droga i dość niska temperatura i zerowa widoczność przeszkadzały jedynie na zjeździe.
- DST 184.00km
- Czas 06:18
- VAVG 29.21km/h
- VMAX 61.30km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 1640m
- Sprzęt kelly's
- Aktywność Jazda na rowerze
łapszanka przełecz i knurowska przełecz
Środa, 8 września 2010 · dodano: 08.09.2010 | Komentarze 3
Dziś chciałem zrobić trasę do okola jeziora Czorsztyńskiego. Gdy wyjeżdżałem z domu piękna pogoda świeci słonce po prostu idealnie, ale gdy już wjeżdżałem do Nowego Sącza natknąłem się na mgłę. było na pewno z 5 stopni zimniej niż u mnie no ale nie było za to wiatru to się leciało i tak szybko zaleciałem do Krościenka z średnia nieznacznie ponad 30km/hm Mgła prawie całkiem zanikła ale słońca już nie było. Niebo było spowite chmurami. Zaczynał si robić wiaterek ale na szczęście wiał z boku szybko przeskoczyłem przez górę i już jestem pod zapora. Po drogiej stronie góry warunki były zupełnie odmienne silny wschodni wiatr a do tego strasznie zimno aż para szła z ust, ale to pewnie za sprawa tego ze w tatrach zalega śnieg, co widać było podczas zjazdu pod zaporę. na parkingu pod zapora wyciągnąłem swoja mapkę i już zmieniłem trasę z drogi na Frydman na drogę na Łapszankę. Wiatr lekko pomagał wiec ostro jechałem pod gore aż do Łapsze Wyżne. tam po skręcie na Łapszanke wiatr znikł. Zaczął się podjazd robi się coraz stromiej z przodu już od skrętu pierwszy blat z tylu blaty coraz niższe 3 zaraz drugi, złapałem podmuch przedniego wiatru już miałem zrzucić na pierwszy a tu patrze znak "stromy podjazd" no to myślę zostaje dwa ciągnę na drogim wstałem wrzuciłem 3 zaraz 4 i rzeźnia do góry myślałem ze będzie krótszy ten podjazd ale dobrze ze nie znałem drogi i jechałem z myślą ze ten zakręt który jest przede mną to już ostatni:) wyjechałem na szczyt i gdy zobaczyłem z bliska zaśnieżone tatry zapomniałem o zmęczeniu. Zaczęło kropić z chwili na chwile coraz mocniej ale nie ma się gdzie schować wiec jadę po chwili już przywykłem. zjazd był fajny stromy ale mokro było a opona z tylu to coś nic się nie trzyma.. Kolejna górka to podjazd pod miejscowość Czarna Góra. z początku płasko. ale za zakrętem zaczyna się podjazd i tu nagle ulewa nie ma się gdzie schować wiec jadę szybko pod gorę za drugim zakrętem podjazd zamienia się w ściankę droga płynie woda koło tylne zaczyna się ślizgać aż wreszcie zakopałem się i na stojąco nie wyjedzie na siedząco tez nie bardzo bo już w nogach czułem poprzedni podjazd i ponad 100km ale jakoś zygzakiem wyjechałem akurat zdążyłem przemoknąć i przestało padać. Od tego miejsca zaczęło się zmaganie z przednio bocznym wiatrem ale nadal jechałem z prędkością ponad 30 km/h. W miejscowości Nowa Biała stała jakaś babcia na przystanku, ja akurat ruszam ze skrzyżowania a babcia do mnie: "szczęść Boże kolarz" ja się zatrzymałem i odpowiedziałem ona mi za to jeszcze po góralsku obrzyczła chwile po rozmawialiśmy i pojechałem. Po dojechaniu do Łopusznej zaczęło się piekło porywisty przedni wiatr do tego ciągły delikatny drobny opad deszczu który opuścił mnie dopiero w Ochotnicy dolnej wyjazd pod przełęcz knurowska tak jak zwykle dość sprawnie mimo deszczu a późniejsza droga do domu pod wiatr.
Na 80 km skończyło mi się jedzenie a co lepsze nie wiozłem pieniędzy w Knurowie skończyła mi się woda ale nabrałem z potoku cała drogę nie było żadnego drzewa owocowego dopiero w ochotnicy dolnej dorwałem jabłoń i od razu zjadłem 5 strasznie kwaśnych jabłek. dzisiejsza wycieczka z wycieczki przemieniła się poprzez zimno deszcz i brak pieniędzy w walkę o przetrwanie..
